• godz: 13:22 data: 2008.08.1



30.07.2008

Dziś pojechałem na wieś (lub jakby to określiła większość z Was "na wioskę") jako pomoc przy żniwach. Tak, lato w pełni, sierpień się zbliża i żniwa czas zacząć.
Tak ciężko nie było jak się spodziewałem... Czyżbym był aż tak silny? A może to zasługa chłodnego wietrzyku, powietrza tętniącego świeżością po niedawnym deszczu albo natury, którą tak lubię; natury i uroku wsi, które kocham...
To wszystko skumulowane razem sprawiło, że "machanie widłami" nie było mordęgą lecz zwyczajną pracą, którą trzeba wykonać. Mogło by się wydawać, że im silniejszy, tym ma lepiej przy takiego rodzaju robocie. Jednak nie jest to do końca prawda. Tu liczy się technika i umiejętnie operowanie widłami. Może to śmieszne ale tu też trzeba myśleć by dobrze podać ciuk. Parę centymetrów w tą czy tamtą stronę robi kolosalną różnicę - takie być albo nie być naszego ciuka oraz nas samych; co by przedwcześnie nie opaść z sił. Choć najgorzej jest gdy w konsekwencji naszego braku doświadczenia "słomiany prostopadłościan" idzie w rozsypkę zamieniając się w górę słomy...
Podczas jednego z powrotów, w celu rozładowania naszego złotego urobku, zacząłem zastanawiać się nad owym zagadnieniem - jak to mam w zwyczaju. Cała ta rzecz z ciukami skojarzyła mi się z problemami, które na co dzień nas spotykają. Te większe i te mniejsze. Każdy z nas jest raczej indywidualistą i sam stara się rozwiązać daną trudność, rzadko lub wcale nie prosząc o pomoc. Wszystko zależy od tego w jaki sposób i od jakiej strony podejdziemy dany problem - tu tkwi nasze zwycięstwo lub porażką. Tak samo jak z ciukiem, gdy właściwie wbijemy widły samo go podniesienie nie nastarczy zbyt wielu trudności; co innego, gdy już od samego początku zaczniemy źle - wtedy albo nie podniesiemy wcale ciuka lub nam to się uda ale wielkim nakładem sił, tak że na resztę ich już nie starczy. Problem zostanie rozwiązany jeżeli wbiliśmy "widły" tam gdzie trzeba jeżeli nie to:
- problem zostanie w końcu rozwiązany ale zużyjemy na to tyle siły, że nie starczy nam na kolejne, nawet te dużo mniejsze
- problem pozostanie, a my go jeszcze zwiększymy (rozwalenie ciuka)
Zapewne są jeszcze inne ewentualności ale mnie one do głowy nie przyszły...

Życzę udanego "widłowania" ;)                  


Komentuj(1)


• godz: 18:02 data: 2008.07.28

dwoje oczu - dwoje różnych spojrzeń



Dziś niezwykłym trafem (może to było coś więcej niż przypadek?) za dnia ujrzałem Gwiazdkę. Uwierzycie?! Miło było zobaczyć Ją uśmiechniętą, zdrową i radosną - dostrzec jasność w jaką znowu się przyoblekła.

Było niestety i coś przykrego...
Wracając z odwiedzin szedłem spokojnie chodnikiem, gdy pewien widok przykuł moja uwagę - wrona stojąca na jezdni. Było w niej coś innego, coś chorego. Brakowało jej kilku piór, a niektóre były pokryte białobrązowym kolorem. Kątem oka zauważyłem zbliżający się pojazd. Ptak poderwał się do lotu i... chciałbym napisać, że poleciał unikając niebezpieczeństwa. Niestety, zderzenie wprost rozerwało stworzenie, jeszcze teraz widzę pióra delikatnie opadające w pobliżu całego zdarzenia. Zrobiło mi się szkoda ptaka.
Teraz jak o tym myślę to nasuwa mi się takie porównanie: owy ptak to nasze marzenie, a pędzący samochód to rzeczywistość, w zderzeniu z którą "nasze skrzydła" zostają brutalnie ścięte...

A może są marzenia, które nas obciążają - nie pozwalając się wzbić w przestworza i takie które pozwalają wzlecieć wysoko w górę...



Komentuj(2)


• godz: 17:06 data: 2008.07.21

pięknem jest to co zamykamy nie w słowach ale w sercu ;)



Puszyste chmury leniwie przetaczają się po błękitnej dolinie, a chłodny wietrzyk wesoło śpiewa akcentując piękno dnia.
Leżę na zielonej łące oparty o pień drzewa, który dzięki rozpiętości swych gałęzi pełni role naturalnego parasola dając cień. Ręce założone za głowę, w zębach kawałek trawy, lekka szczecina na twarzy, czapka zsunięta na zamknięte oczy. Pomimo cienkiej koszulki nierówność i chropowatość kory zdaje się być bez znaczenia. Krótkie spodenki, które kiedyś były długimi jeansami (dopóki nie poznały się bliżej z nożyczkami), uwierają tu i ówdzie. Trochę się sprały ale to jedyny problem, który właściwie dopełnia ideał. Bose stopy, po który znać trudy wędrówki, obmywają słoneczne fale. Taki widok w mieście przywodziłby na myśl tylko jedno słowo - łachmaniarz. Ale tu, jestem wolny od niewolniczych łańcuchów mody i lekceważącego wzroku ludzi, jestem sobą.
Ja, natura i moje podopieczne - krowy :)
Żółtodziób zapewne byłby zdziwiony moją postawą, która nijak nie wskazuje na zadanie jakie mi powierzono, role pastucha. Ale ja wiem, że krowy to leniwe zwierzęta i jeśli mają tylko dość dużo trawy nigdzie się nie ruszą. A tu jest jej aż nadto. Na całe dnie żucia, tak jak to lubią - wolno i dokładnie, nim zapełnią sobie cztery żołądki. Dodatkowym zabezpieczeniem jest drut, którym otoczona jest łąka, a którego prawie nie widać dzięki drzewom i krzewom. Wszystko to plus drewniany kostuch, który jest bardziej z przyzwyczajenia niż potrzeby.
I pomimo obowiązku, który jest bardziej przyjemnością, czuję się wolny i nieuchwytny dla trosk, zmartwień i smutków. Mogę iść gdzie tylko chcę (o ile nie ma tam pokrzyw), nie tylko tam gdzie prowadzi jakaś droga. To jest dopiero uczucie, wiedzieć, że nie było tu nikogo przed tobą lub był ale dawno. Tego nie doświadczysz w mieście...
Choć muszę przyznać, jest pewnie cień, który mnie ogarnia - świadomość, że takich miejsc jest coraz mniej. Odganiam ją, niczym wścibskie muchy ruchem dłoni, tym że ten obraz, czysty i rześki pozostanie w miejscu, gdzie nie będzie mógł go zniszczyć czas i człowiek - w moim sercu.
Sam tylko nie wiem czy piękniej tu za dnia czy w nocy. Na szczęście nie muszę wybierać...   



Komentuj(2)


• godz: 16:02 data: 2008.06.18

związek przyczynowo-skutkowy


Mam za sobą dwa egzaminy zawodowe: teoretyczny i praktyczny. Dzisiaj był ten trudniejszy (?) bo aby go zaliczyć trzeba uzyskać 75%. Cztery godziny pisania (prawie bo skończyłem 2 minuty przed czasem) czyli w pełni wykorzystałem czas przeznaczony do rozwiązania zadania; wyszedłem jako ostatni. Jednak czuję, że o czymś zapomniałem, że coś pominąłem w mojej pracy... Czego?
W tej chwili nie jestem w stanie powiedzieć ale przez to przeczucie nie mogę zaznać spokoju i rozmyślam nad tym czy zmieściłem się w granicach być albo nie być...
Zapewne w moim życiu będzie jeszcze wiele takich sytuacji, gdzie będzie mnie prześladować takie samo uczucie. Najważniejsze!!! to, gdy przyjdzie kres moich dni mieć świadomość, że zrobiłem wszystko co mogłem dobrego na tym świecie; zarówno dla siebie jak i dla Innych (zwłaszcza dla Nich). Chciałbym ze spokojem oddać się woli Najwyższego...
Ale póki co czeka mnie wiele pracy...

p.s. podczas odbierania dokumentów z sekretariatu, Pani tam pracującą stwierdziła, że wypiękniałem od czasu, gdy zacząłem naukę w tej szkole ;) – fajnie by było usłyszeć od Boga podobne słowa :)


Komentuj(1)


• godz: 07:56 data: 2008.05.8




„Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”
(por. Łk 18,8)


Komentuj(2)


• godz: 14:36 data: 2008.04.15

hydrozagadka



Woda jest niezwykle ważnym elementem wszędzie tam, gdzie jest istnienie. Ona pozwala mu być i trwać. Jest niczym głos w pustej przestrzeni, którego echem jest życie. Lecz, gdy i ono przemilknie - znika; piękna, zielona, tętniąca życiem polana pozbawiona życiodajnego pierwiastka szybko zamienia się w suchą, popękaną ziemię...
Sam człowiek, w 70%, składa się z wody. W niej też zaczyna swój żywot, z nią przebiega i bez niej się kończy. Ale człowiek posiada coś, co daje wątłemu ciału nieśmiertelne życie - duszę. Nikt jednak, ja także, nie potrafi jednak określić, gdzie się ona znajduje lecz wiadomo jest, że uwalnia się podczas naszej śmierci.
A co to ma wspólnego z wodą? Jak każdy zapewne wie, woda podlega takiemu procesowi jakim jest parowanie; ulatnia się wtedy do atmosfery, leci do góry czyli zupełnie jak nasza dusza, wzlatuje do nieba.
Wnioski same się nasuwają ;)


Komentuj(2)




"Wieczorna Gwiazda nie blaknie i nie gaśnie"

Księga Gości

O mnie



Archiwum

2010
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj


Linki

ja :)
nowa gleba...

Obleczona Żarem Ognia
aby ogień trwał trzeba ciagle podkładać drwa...

Iceflame
a mówią, że życie jest nudne...

Gwiazdeczka :***
Gwiazdy lśnią dopiero, gdy spadną na ziemię...








Made by Lilunia