Puszyste chmury leniwie przetaczają się po błękitnej dolinie, a chłodny wietrzyk wesoło śpiewa akcentując piękno dnia.
Leżę na zielonej łące oparty o pień drzewa, który dzięki rozpiętości swych gałęzi pełni role naturalnego parasola dając cień. Ręce założone za głowę, w zębach kawałek trawy, lekka szczecina na twarzy, czapka zsunięta na zamknięte oczy. Pomimo cienkiej koszulki nierówność i chropowatość kory zdaje się być bez znaczenia. Krótkie spodenki, które kiedyś były długimi jeansami (dopóki nie poznały się bliżej z nożyczkami), uwierają tu i ówdzie. Trochę się sprały ale to jedyny problem, który właściwie dopełnia ideał. Bose stopy, po który znać trudy wędrówki, obmywają słoneczne fale. Taki widok w mieście przywodziłby na myśl tylko jedno słowo - łachmaniarz. Ale tu, jestem wolny od niewolniczych łańcuchów mody i lekceważącego wzroku ludzi, jestem sobą.
Ja, natura i moje podopieczne - krowy :)
Żółtodziób zapewne byłby zdziwiony moją postawą, która nijak nie wskazuje na zadanie jakie mi powierzono, role pastucha. Ale ja wiem, że krowy to leniwe zwierzęta i jeśli mają tylko dość dużo trawy nigdzie się nie ruszą. A tu jest jej aż nadto. Na całe dnie żucia, tak jak to lubią - wolno i dokładnie, nim zapełnią sobie cztery żołądki. Dodatkowym zabezpieczeniem jest drut, którym otoczona jest łąka, a którego prawie nie widać dzięki drzewom i krzewom. Wszystko to plus drewniany kostuch, który jest bardziej z przyzwyczajenia niż potrzeby.
I pomimo obowiązku, który jest bardziej przyjemnością, czuję się wolny i nieuchwytny dla trosk, zmartwień i smutków. Mogę iść gdzie tylko chcę (o ile nie ma tam pokrzyw), nie tylko tam gdzie prowadzi jakaś droga. To jest dopiero uczucie, wiedzieć, że nie było tu nikogo przed tobą lub był ale dawno. Tego nie doświadczysz w mieście...
Choć muszę przyznać, jest pewnie cień, który mnie ogarnia - świadomość, że takich miejsc jest coraz mniej. Odganiam ją, niczym wścibskie muchy ruchem dłoni, tym że ten obraz, czysty i rześki pozostanie w miejscu, gdzie nie będzie mógł go zniszczyć czas i człowiek - w moim sercu.
Sam tylko nie wiem czy piękniej tu za dnia czy w nocy. Na szczęście nie muszę wybierać...